Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Historia Wszelaka
Strona Główna
Jest to blog Asi i Anety, lub Anety i Asi jak wolicie :P), czyli dwóch dziewczyn ciągle trzymających głowę w chmurach ^^
Zawitało 2917 przybyszów




Dodaj do Ulubionych

Księga Gości
Dodaj do Księgi
Ślad zostawiło 1 przybyszów

2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec


Ulubieni:




Nasze blogi:
Asia
Anetka


historia.wszelaka

Hej! - Asia

To ja nazywam się Asia. D Jestem tą bardziej nienormalną i nieodpowiedzialną. Pozwólcie, że wytłumaczę: ja i Aneta postaramy się napisać wspólną książkę. Nie wiemy jak będzie to wyglądało, ale mamy nadzieję, że będzie to znośne opowiadanie xD Dla jasności - bloga zrobiłyśmy razem. Nie było to tak, że jedna haruje a druga się obija! Miłego czytania! :) 


Głosuj (1)

gorillaz 15.07.2011 [komentarzy 4] Komentuj

Witojcie!

Witam! Nadszedł czas żeby trochę się przedstawić.

Jak już wiadomo, jestem drugą współautorką tego bloga - znaną jako Saa - jednak w rzeczywistości moje imię brzmi Aneta. Wraz z Asią postanowiłyśmy napisać opowiadanie, co prawda będzie ono eksperymentem, jednak zjednoczenie naszych wspólnych sił z pewnością zrodzi coś ciekawego! :)

Należę do tych ludzi, którzy kochają góry. Najbardziej uwielbiam nasze Beskidy. Tak, mogłabym przeprowadzić się w tamte piękne rejony - do Wisły, Szczyrku i zamieszkać w domku jednorodzinnym z górskimi krajobrazami dookoła.
Będąc jeszcze w tych tematach, interesuję się skokami narciarskimi. Ale na LGP do Wisły niestety nie zamierzam jechać, bo jeżeli kogoś to zainteresuje - bilety są za drogie: 70 zł za miejsce siedzące, a normalne 40. Ale to tylko u nas w Polsce.

Cóż jeszcze o sobie mogę powiedzieć? Hm, na razie nic nie przychodzi mi do głowy, czym szczególnym mogłabym się podzielić. Jeżeli chcecie i znajdzie się taka potrzeba - pytać.

Zapraszam na naszego bloga! :)

 


Głosuj (1)

saa 16.07.2011 [komentarzy 1] Komentuj

Więc...

To już chyba pora na wspólną powieść, nie sądzisz, Anetko? :P Proponuję abyś ty zaczęła całą tą historię, ponieważ jesteś o 100 razy lepsza ode mnie. :) Trzeba  by było ustalić formę... Co ty na to, aby była to powieść w pierwszej osobie? Takie moim zdaniem są łatwiejsze xD A rodzaj? Hm... może kryminał? :)


Głosuj (0)

gorillaz 17.07.2011 [komentarzy 1] Komentuj

Pierwszy rozdział wspólnego tworzenia :) - Asia

Dziewczyny niosły mnie na desce surfingowej piszcząc z zachwytu. Starałam się z niej zejść, ale nie udało mi się to. Zmierzały prosto na James'a. Myślałam, że umrę ze wstydu, bo to najpoważniejszy, a zarazem najsłodszy chłopak na plaży. Poprawiłam na szybko włosy i uśmiechnęłam się do niego niezdarnie, gdy dziewczyny położyły deskę na piasku. Teraz nie było już odwrotu. Musiałam z nim pogadać, bo inaczej pomyślałby, że jestem jakąś wariatką. Spojrzał na mnie odciągając wzrok od książki. Na nosie miał okulary przeciwsłoneczne, które idealnie do niego pasowały. Zaśmiał się cicho i odłożył książkę na bok.

-Przyjaciółki? - zapytał jego wspaniałym, męskim głosem.

-Koleżanki. - sprostowałam czerwieniąc się lekko.

-Nie przejmuj się. Usiądź bliżej proszę. Chcę ci coś pokazać.

Zrobiłam to co kazał. Z jego torby wyciągnął szkicownik.

-Czy znasz tą dziewczynę? - zapytał trzymając przede mną kartkę.

Narysowana była na niej piękna kobieta o delikatnych rysach twarzy. Patrzyła się na mnie jak żywa z lekkim smutkiem w oczach. Stała oparta o ścianę jakby sama nie dała rady ustać. 

-Nie znam jej... Przepięknie rysujesz. - kątem oka dostrzegłam przelotny uśmiech na jego twarzy.

-Chciałabyś przejść się trochę i porozmawiać? Mam sporo wolnego czasu. - powiedział wstając.

Zgodziłam się radosna w głębi duszy. Usłyszałam gwizdanie dziewczyn, które najwidoczniej cały czas się na nas gapiły...


Głosuj (0)

gorillaz 01.08.2011 [komentarzy 2] Komentuj

Rozdział drugi by Saa

- James – zaczęłam niepewnym głosem, zawieszając głowę. – Przepraszam cię za nie. I przepraszam, że to wszystko tak głupio wyszło.
Jak zauważyłam kątem oka, James spojrzał na mnie ze szczerym zdziwieniem.
- Ale co wyszło głupio? – zapytał. – Nie rozumiem o co ci chodzi.
- Nooo… Te wszystkie piski i ich chichoty. Nie wkurzyło cię to? – ja również zdziwiłam się, tylko że jego reakcją.
- Nie, skądże! – odparł, uśmiechając się. – Znam te dziewczyny, znaczy się… twoje koleżanki, więc wiem jakie są. Nie przeszkadza mi to ani trochę.
Po jego słowach poczułam jak kamień z serca mi spada, a ja na nowo nabieram pewności.
- Uhh… to dobrze – uśmiechnęłam się do niego szeroko.

Stanęliśmy naprzeciwko białego molo, po którym spacerowali ludzie oraz… mewy.
- Wskakujemy na molo? – spytał się mnie ochoczo James.
- Oczywiście! – odparłam z entuzjazmem i już po chwili kroczyliśmy po nieco skrzypiących deskach owego miejsca.
Doszliśmy do samego końca, gdzie jedna z mew zatrzepotała wesoło skrzydłami, ukazując nam złowioną przez siebie rybę. Po pochwaleniu się zdobyczą, odleciała znikając za linią horyzontu.
- Ładnie tutaj, naprawdę – powiedziałam zapatrzona w morze i jego fale, opierając ręce na barierce mola. Po chwili zauważyłam, że tuż obok nich znalazły się również ręce Jamesa.
- Racja – przyznał z zachwytem. – Chciałbym zostać tutaj aż do końca. Miałbym wtedy mnóstwo czasu aby uchwycić ten widok na kartce.
- Może kiedyś skusisz się do narysowania go, hm? – zapytałam się go, przyglądając mu się z uwagą. Jego rozmarzona mina tłumaczyła wszystko.
- Bardzo chętnie. Narysowałbym go dla ciebie – wyznał.
Nagle poczułam jak moje serce zaczyna bić coraz szybciej. James spojrzał na mnie, a ja jedynie zdobyłam się na nieśmiały uśmiech, spoglądając jak jakaś mewa przycupnęła przy mojej nodze.

 


Głosuj (1)

saa 08.08.2011 [komentarzy 2] Komentuj

Trzeci rozdział wspólnego tworzenia :) - Asia

 

-Narysujemy go teraz? – zapytałam.
-Zróbmy to później … Może umówimy się wieczorem? Wtedy molo ma bajeczne barwy, które nadaje mu zachodzące słońce.
-Chętnie. – odparłam maskując swoje zadowolenie. Wieczorem nie będzie widział rumieńców na mojej twarzy, dlatego będę spokojniejsza.
Milczeliśmy chwilę. Serce waliło mi jak szalone, bo widziałam, że James mi się przygląda. Udawałam wyluzowaną, ale trzęsłam się ze strachu. Bałam się, że zaraz zrobię coś głupiego, albo mewa przelatująca nade mną opróżni swój pęcherz. Patrzyłam w dal na mały statek, za którym ciągnęła się smuga piany.
Mewa siedząca obok mojej stopy głośno zaskrzeczała, po czym odleciała w stronę słońca. Wystraszyłam się tego nieprzyjemnego dźwięku, dlatego odruchowo odsunęłam się w tył – prosto na Jamesa. On chwycił mnie w talii, żebym na niego nie wpadła i położył brodę na moim ramieniu.
-Następnym razem uważaj. – szepnął mi do ucha śmiejąc się cicho.
Odsunęłam się od niego i odwróciłam się w jego stronę. Przeprosiłam go cała zarumieniona.
-Nie szkodzi. To było nawet przyjemne. – uśmiechnął się niezręcznie.
Idąc z nim w dalszą część molo odwróciłam się i szłam chwilę tyłem, żeby sprawdzić czy w pobliżu nie ma chichoczących wariatek, które mnie w to wpakowały. O mało co nie wpadłabym na mewę gdyby nie on. Chciałam wrócić do domu, żeby oszczędzić sobie upokorzeń, ale James wybłagał mnie, żebym z nim została. Zgodziłam się z grzeczności.
Stwierdziliśmy, że molo nam się przejadło, co było dość dziwne, bo siedzieliśmy tam zaledwie dziesięć minut, więc udaliśmy się na przechadzkę po mieście.
-A więc nazywasz się Lucy, tak? – zapytał, gdy wolno szliśmy w stronę mrowia budynków.
-Tak. – powiedziałam cicho.
-Zawsze myślałem, że to imię jest wyjątkowe. Ma ono dla mnie jakieś niepojęte znaczenie… Czy to jest żałosne? – patrzył się w ziemię.
-Myślę, że nie. Ja uważam imiona za zwykły zbiór liter bez znaczenia. Skoro jest tak jak mówisz oznacza to, że jesteś naprawdę wrażliwy.
-Może to, dlatego, że to imię nosi ktoś wyjątkowy? – spojrzał na mnie z przymrużonymi oczami.
Chyba wiedziałam o co mu chodziło. Uśmiechnęłam się do niego nieśmiało i od razu zwróciłam twarz w druga stronę.
-Nie sądziłem, że można polubić osobę w tak krótkim czasie.
-Naprawdę mnie polubiłeś? – zdziwiłam się, gdy przypomniałam sobie jaka byłam dzisiaj niezdarna.
-Oczywiście, księżniczko. – uśmiechnął się do mnie promiennie wkładając rękę do kieszeni. Wyciągnął z niej gumę do żucia, którą od razu mnie poczęstował.

 

 


Głosuj (0)

gorillaz 09.08.2011 [komentarzy 3] Komentuj

Rozdział czwarty - by Saa

Po poczęstunku gumą do żucia, ruszyliśmy dalej przed siebie, czując jak piasek na plaży masuje nam stopy. Coraz bardziej można było zauważyć, że zapada już wieczór. Aż tak długo spacerowaliśmy?...
- Co jak co, ale muszę się przyznać, że plaże to ja uwielbiam - odezwał się luźno James, mierząc wzrokiem okolicę.
- Ja również - dodałam. 
- Ah... A co być powiedziała na to, aby umówić się kiedyś jeszcze raz, właśnie tutaj?
Zamyśliłam się nie wiedząc szczerze co odpowiedzieć. Z jednej strony bardzo chciałam spotkać się z Jamesem jeszcze kiedyś, ale z drugiej strony lekko się tego obawiałam.
Jednak odrzuciłam szybko wszystkie te myśli i odparłam bez wahania:
- Jasne, bardzo chętnie.
James spojrzał na mnie, po czym uśmiechnął się pod nosem.
- Wiedziałem - odparł z zadowoleniem.Po krótkim marszu zatrzymaliśmy się na chwilę.
- Zapada wieczór... Może byśmy już zawrócili? - spytał się mnie troskliwie.
- Racja. Przydałoby się już powoli wracać, bo inaczej się zgubimy - powiedziałam trochę bez jakiegoś szczególnego namysłu.
- Aj tam, ze mną nigdy byśmy się nie zgubili! - stwierdził żartobliwie James.
Z braku laku zawróciliśmy i zaczęliśmy wędrówkę w stronę powrotną.
- Wiesz co, Lucy - zaczął ni z tego, ni z owego mój nowy znajomy. 
- Tak? - zdziwiłam się.
- Chciałbym coś narysować. Coś niesamowitego. Coś, czego jeszcze nie zdołał uchwycić nikt swoim ołówkiem, długopisem pędzlem czy czym tam innym. Coś takiego, z czego sam byłbym zadowolony i żeby podobało się tobie.
- No wiesz... Mnie osobiście podobają się wszystkie twoje rysunki - stwierdziłam ze szczerym uśmiechem. - Rysujesz naprawdę pięknie i z pasj...
- Chciałbym aby ten rysunek był wyjątkowy - przerwał mi stanowczo James.
Popatrzyłam na niego z lekkim szokiem, ale i za razem z czystą fascynacją.Determinacja z jaką wpadł mi w słowo była wielka. I to świadczyło o tym, że naprawdę zależy mu na tym.
Kroczyliśmy dalej, przemierzając piaski. Nagle poczułam, że ktoś rzuca we mnie czymś twardym, bodajże kamieniem. Momentalnie upadłam na kolana, lądując w kupie piachu. James z przerażeniem przykucnął przy mnie.
- Co to do cholery miało być?! - spytał zdziwiony.
- Nie mam pojęcia... - odparłam bezradnie.
- Komuś się nudzi, czy co?! - zadał kolejne pytanie już lekko zdenerwowany.
W nastającej ciszy usłyszeliśmy szum piasku, tak jakby ktoś szedł lub nawet i sunął po nim w naszą stronę. Nie mając pojęcia co to ma znaczyć, wyczekiwaliśmy.Szum jednak ucichł. Zdezorientowani powstaliśmy z klęczków i zaczęliśmy rozglądać się dookoła ciemnej okolicy.
- Zaczekaj tutaj - polecił mi James. - Pójdę sprawdzić kto to był.
Niepewnie skinęłam głową, nie będąc jednak pewna co do tego ruchu. Zaczął ogarniać mnie chłód i co najgorsze, strach.
Stałam sama. James poszedł gdzieś dalej, by wybadać kogo mogła to być sprawka. Nie czułam się dobrze w szczególności, że...
Nagle zostałam mocno szarpnięta do tyłu za ramię i przyciśnięta do kogoś, czując jeszcze jak tuż przy mojej szyi znajdował się nóż. Chciałam zacząć krzyczeć, ale do moich uszu dotarł zaraz złowrogi szept:
- Kochana, jeżeli zaczniesz krzyczeć, wtedy poderżnę ci te twoje gardło. A tego chyba nie chcesz, prawda?
Wydałam z siebie jedynie przeraźliwy jęk. Strach, panika i ból zawładnęły mną na tyle, aby unieruchomić mnie tak, by nie wiedzieć nawet co mam zacząć robić. Nie miałam nawet siły próbować wydostać się, a co do krzyku i próśb pomocy nawet nie miałam jak marzyć. Ręka zakrywająca mi usta, uniemożliwiała mi tego. Potem widziałam ciemność. Moje oczy zostały zawiązanie ciemną wstęgą.
- Lucy!!! - usłyszałam przeraźliwy krzyk Jamesa z oddali...


Głosuj (1)

saa 18.09.2011 [komentarzy 1] Komentuj

Piąty rozdział wspólnego tworzenia - Asia

Coś boleśnie wbijało mi się w brzuch przez co z trudem mogłam nabierać powietrza. Po dokładnej analizie przedmiotu, który utkwił w moim brzuchu zdałam sobie sprawę, że ktoś niesie mnie przewieszoną przez ramię. Przez jakiś czas słyszałam stłumiony krzyk Jamesa. Potem nie wiem co się stało... Usłyszałam tylko przekleństwo toczące się szorstko z ust bandyty... Obudziłam się potem z wielkim bólem głowy. Siedziałam w ciasnym pomieszczeniu o wysokich ścianach. Pod sufitem umieszczony był duży ekran. Żarówka wisząca luźno wyłączyła się, a ekran zapiszczał. Zakryłam uszy. W ekranie ukazał się mikrofon i kawałek czyichś ust.
-Witaj, Lucy. Nie bój się. - odezwała się jakaś osoba. Jej głos był zniekształcony i niewyraźny.
-Wypuść mnie! - krzyczałam z całych sił waląc bezskutecznie w ścianę. 


Głosuj (0)

gorillaz 12.10.2011 [komentarzy 0] Komentuj